Zimowe utrzymanie dróg to nie wyłącznie odśnieżanie. Równie ważne jest szybkie usuwanie śliskości, czyli posypywanie nawierzchni materiałami uszorstniającymi i praca odpowiedniego sprzętu.

W Wągrowcu zadanie realizowane jest na podstawie umowy miasta z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o., a prace podzielono na cztery zakresy: od głównych ulic po chodniki i ścieżki rowerowe.
Cztery zakresy i jasna kolejność
Miasto dzieli utrzymanie zimowe na drogi główne, ulice dojazdowe i osiedlowe, parkingi z łącznikami oraz infrastrukturę pieszo-rowerową. W pierwszej kolejności w praktyce „idą” newralgiczne ciągi komunikacyjne, parkingi oraz chodniki i ścieżki, a dopiero później ulice osiedlowe i dojazdowe, o ile sytuacja tego wymaga.
Istotny jest też czas reakcji. Wykonawca ma maksymalnie 3 godziny na podjęcie działań od momentu ustania opadów albo od dyspozycji zarządcy drogi.
Urzędnicy podkreślają przy tym rzecz, która co roku wraca w rozmowach mieszkańców: obowiązkiem zarządcy jest zapewnienie przejezdności, a nie doprowadzanie dróg do stanu „jak latem”. To rozróżnienie ma znaczenie także dla kierowców, którzy muszą dostosować prędkość do warunków i liczyć się z tym, że na jezdni może zalegać ubity śnieg czy miejscowe oblodzenie.
Chodnik przy posesji. Tu zaczyna się odpowiedzialność właściciela
Najwięcej nieporozumień dotyczy chodników. Co do zasady, właściciel nieruchomości ma obowiązek uprzątnięcia błota, śniegu i lodu z chodnika położonego bezpośrednio wzdłuż jego posesji. Wynika to z art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Są jednak typowe wyjątki, o których mieszkańcy często dowiadują się dopiero po kontroli. Jeśli między ogrodzeniem a chodnikiem jest pas zieleni, obowiązek nie spoczywa na właścicielu. Podobnie bywa, gdy na danym odcinku pobierane są opłaty za postój, wtedy sytuacja prawna wygląda inaczej.
1500 zł to dopiero początek problemu
Konsekwencje zaniedbań nie kończą się na wstydzie przed sąsiadami. Za nieodśnieżony i śliski chodnik właściciel może zostać ukarany grzywną do 1500 zł.
Drugi, często poważniejszy tor, to odpowiedzialność cywilna. Jeżeli pieszy poślizgnie się na oblodzonym, nieuprzątniętym chodniku i dozna urazu, właściciel musi liczyć się z roszczeniami: zwrotem kosztów leczenia i rehabilitacji, a w skrajnych przypadkach także zadośćuczynieniem. W praktyce to właśnie takie sprawy bywają najbardziej dotkliwe finansowo, bo nie ma tu „stałej taryfy”, a wszystko zależy od skutków wypadku.
Wniosek jest prosty: miasto i jego wykonawcy odpowiadają za przejezdność ulic, ale bezpieczeństwo na chodniku przy posesji w dużej mierze zaczyna się od właściciela. Zimą to obowiązek, który warto traktować jak element codziennego dbania o własne podwórko, z realnymi konsekwencjami, gdy zostanie zlekceważony.

