Sobotni poranek w Potrzanowie pokazał w praktyce, dlaczego w ratowaniu życia liczą się minuty, a czasem sekundy.

O godzinie 10:30 do strażaków z OSP Potrzanowo dotarł alarm: osoba leży na ziemi na zewnątrz, podejrzenie zatrzymania krążenia.
Z relacji ratowników wynika, że wyjazd był natychmiastowy. Sprzęt AED zabrano ze ściany remizy prosto do samochodu, a przygotowania do działań odbywały się „w biegu”. Na miejscu strażacy byli pierwsi. Równolegle w stronę zdarzenia ruszały kolejne siły, w tym Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Po dotarciu podłączono automatyczny defibrylator zewnętrzny i jednocześnie prowadzono resuscytację krążeniowo-oddechową. Działania realizowano wspólnie z OSP Skoki. Gdy na miejsce dojechał zespół Państwowego Ratownictwa Medycznego, poszkodowany został podpięty do monitora pracy serca. Według przekazanej informacji krążenie wróciło. Mężczyzna został przetransportowany do śmigłowca LPR.
Zdarzenie zakwalifikowano jako miejscowe zagrożenie. Akcję prowadziły służby dysponowane przez SKKP PSP Wągrowiec.



