18 grudnia 2025 roku Rada Nadzorcza MPWiK w Wągrowcu odwołała Krzysztofa Garnetza z funkcji prezesa spółki. Miał 10 minut na opuszczenie firmy!

Miasto zamknęło sprawę w jednym zdaniu: powodem miało być „naruszanie zasad zarządzania spółką”, stwierdzone „w toku czynności kontrolnych”. Bez doprecyzowania, o jakie zasady chodzi, czego dotyczyły ustalenia kontroli i jakie konsekwencje miały rzekome naruszenia.
To w praktyce zostawia mieszkańców z pytaniem, czy decyzja była merytoryczna, czy polityczna. MPWiK nie jest zwykłą miejską spółką. To system odpowiedzialny za wodę i ścieki, a więc usługę, od której zależy bezpieczeństwo sanitarne i ciągłość funkcjonowania miasta. W takim przypadku lakoniczny komunikat nie uspokaja, tylko podsyca niepewność.
Skontaktowaliśmy się z odwołanym prezesem. Krzysztof Garnetz przedstawił własną wersję wydarzeń i tło, które jego zdaniem doprowadziło do decyzji Rady Nadzorczej.
Na początku było poprawnie. Potem coś się zmieniło
Garnetz stwierdza, że po objęciu stanowiska burmistrza przez Alicję Trytt relacje były początkowo poprawne, ale po kilku miesiącach sytuacja miała się odwrócić.
- W mojej ocenie, na początku (…) nasze relacje były poprawne. Niestety po kilku miesiącach uległy zmianie i nie potrafię powiedzieć, co było przyczyną ich pogorszenia – mówi.
W jego relacji pojawia się też wątek rozmowy, która miała przesądzić o ochłodzeniu kontaktów.
- Na jednym ze spotkań usłyszałem z ust Pani Burmistrz, że w pierwszej kolejności dbam o interes Spółki, a nie miasta. Po zarzuceniu mi tego nasze dobre relacje się skończyły – twierdzi Krzysztof Garnetz.
Spór o oczyszczalnię i ugodę. Groziła upadłość, zawarto ugodę na 650 tys. zł
Najmocniejszy fragment wypowiedzi byłego prezesa dotyczy inwestycji i rozliczeń budowy nowej oczyszczalni ścieków. Garnetz przypomina, że przedsięwzięcie rozpoczęto w 2021 roku i określa je jako największą inwestycję w historii Spółki i miasta Wągrowiec o wartości ponad 77 mln złotych. Według niego od początku występowały problemy z wykonawcą.
Garnetz przekonuje, że dla zabezpieczenia interesu Spółki zatrzymał wykonawcy prawie 1 mln zł z ostatniej faktury, a wykonawca wystąpił z roszczeniem na poziomie prawie 2,5 mln zł. Jak relacjonuje, sprawa zakończyła się rozprawą 16 grudnia 2025 r. w Sądzie Arbitrażowym w Warszawie.
- W przypadku przegranej groziły Spółce ogromne problemy finansowe łącznie z ogłoszeniem upadłości — twierdzi Garnetz, dodając, że wraz z odsetkami i kosztami, spór urósł do prawie 3 mln złotych.
Kluczowa jest jego ocena finału
- Po 6 godzinach trudnych negocjacji (…) udało się zawrzeć Ugodę na kwotę 650 tys. zł i tym samym zakończyć spór i rozliczyć finansowo inwestycję — tłumaczy Garnetz.
Wątek ma znaczenie także dlatego, że Garnetz łączy go czasowo z odwołaniem. Dzień po rozprawie miał przedstawić Radzie Nadzorczej wyniki i ugodę. I właśnie wtedy, jak twierdzi, nastąpił zwrot.
Przerwa 20 minut i decyzja. Bez powodu
Były prezes opisuje przebieg posiedzenia Rady Nadzorczej z dnia 18 grudnia 2025 roku w sposób, który rzuca cień na standardy tej decyzji.
- Rada Nadzorcza (…) ogłasza 20-minutową przerwę. Po upływie tego czasu informuje mnie, że Rada Nadzorcza podjęła uchwałę o moim odwołaniu z funkcji Prezesa Zarządu bez podania powodu – tłumaczy Krzysztof Garnetz.
Najbardziej dosadnie brzmi opis zakończenia współpracy: „Dostałem jedynie 10 min na zabranie swoich dokumentów i opuszczenie Spółki bez możliwości pożegnania się z załogą”.
Problem nie dotyczy już tylko samego zwolnienia, ale także jak to przeprowadzono. Spółka komunalna, szczególnie tak newralgiczna, nie jest miejscem na demonstracyjne rozstania. To zawsze uderza w stabilność i w zaufanie załogi.
Kondycja spółki i zarządzanie po odwołaniu
Garnetz utrzymuje, że w dniu odwołania spółka MPWiK miała być w dobrej kondycji.
- Spółka MPWIK na dzień 18 grudnia 2025 roku (…) była w dobrej kondycji technicznej i finansowej – twierdzi. Dodaje, że mimo spłaty kredytu za oczyszczalnię - w kwocie 2,5 mln złotych rocznie - spółka wypracowuje zysk.
Wskazuje też na rozwijanie dodatkowych usług: zimowe utrzymanie dróg, naprawy cząstkowe, wywóz nieczystości płynnych, a także utworzenie pionu inwestycyjnego. W jego relacji przychody miały wzrosnąć z 15 mln do 23 mln w ciągu czterech lat.
Jednocześnie odwołany prezes krytycznie ocenia rozwiązanie zastosowane po jego dymisji.
- Pani Burmistrz przekazała zarządzanie Spółką Prokurentowi, osobie bez wykształcenia, odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia – mówi Krzysztof Garnetz.
Jeżeli są zarzuty, niech idą do prokuratury
W wypowiedziach byłego prezesa powraca jeden motyw: brak konkretów. Garnetz twierdzi, że Rada Nadzorcza nie podała mu powodów odwołania, a on sam nie zamierza tłumaczyć się i ustosunkowywać do zarzutów, które – jak mówi – mają wynikać z działań burmistrzyni. Pada też deklaracja wprost:
- Jeżeli Pani Burmistrz ma poważne zarzuty pod moim adresem, proponuję zgłosić sprawę do prokuratury. Sąd powinien rozstrzygnąć ich zasadność. Też chciałbym wiedzieć jakie poważne naruszenia kontraktu menadżerskiego wystąpiły i czego się dopuściłem, aby mnie nagle zwolnić 12 dni przed końcem mojej kadencji — tłumaczy Krzysztof Garnetz.
W tej sprawie są dwa równoległe porządki
Pierwszy to spór personalny i ocena działań prezesa, której dziś nie da się zweryfikować, bo miasto nie pokazało, co konkretnie ustaliła kontrola. Drugi porządek to standardy funkcjonowania samorządu. Jeśli burmistrz i Rada Nadzorcza odwołują prezesa spółki infrastruktury krytycznej, a mieszkańcy dostają tylko ogólnik o naruszaniu zasad, to powstaje luka informacyjna, w którą natychmiast wchodzą domysły.
W interesie miasta jest, by tę lukę zamknąć faktami: wskazać zakres kontroli, obszar naruszeń, dokumenty, podstawę prawną i skutki dla spółki. Bez tego decyzja wygląda jak rozgrywka, a nie zarządzanie.
Na dziś w oficjalnym obiegu nie ma odpowiedzi na najprostsze pytania: co dokładnie zarzucono prezesowi, czy sprawa ma charakter finansowy, organizacyjny czy kadrowy, czy wdrożono działania naprawcze i kto bierze odpowiedzialność za ciągłość zarządzania MPWiK.



To było jakieś złote dziecko, cud chodzący po ziemi, bóg marketingu i wszechmistrz zarządzania i król Midas w jednym.
A naprawdę spotykając go w sklepie czy na ulicy widziało si tylko aroganckiego i wyniosłego człowieczka gardzącego innymi zwykłymi ludźmi.
Jakoś mi go nie żal.
Wielu mieszkańców głosowało na Alicję Trytt właśnie dlatego, że w kampanii mówiła o szacunku do ludzi, stabilności i odejściu od polityki „swoich i obcych”. Że nie będzie czystek, że liczyć się będą kompetencje i doświadczenie.
Dlatego obecne decyzje wywołuǰa irytacje– bo są sprzeczne z tym, co było obiecywane. Nie chodzi o polityczne sympatie, tylko o zwykłą ludzką uczciwość wobec pracowników, którzy latami budowali te instytucje.
Krytyka nie wynika z „medialnej burzy”, tylko z realnych historii konkretnych ludzi, których potraktowano jak śmieci I to właśnie jest dziś problemem.
Brak szacunku,konstruktywnych rozmow. Jest nie bo nie! Albo bo ktoś jest z "poprzedniego rozdania". Jakie to chrześcijańskie🙂
Po pierwsze - wyrzuca się człowieka, który nie wie za co, oficjalnie nie przedstawiono zarzutów. Przyczyna "naruszenie zasad" to nie jest naruszenie prawa i nie są to zarzuty karne. Nawet na boisku obowiązują jakieś zasady. Jeżeli były konkretne zarzuty to trzeba było je podać. Od wydawania wyroków w sprawach karnych nie jest Rada Nadzorcza tylko sąd. Dopóki sąd nie udowodni winy to każdy jest niewinny.
Po drugie - kontrola finansowa w Urzędzie Miejskim wykazała szereg istotnych naruszeń przepisów ustawy o finansach publicznych przez skarbnika, a nie został odwołany. Z przedstawionych zarzutów zrobił sobie linię obrony, czyli potwierdził stawiane zarzuty. Oczywiście Rada Miasta była kolejny raz przeciw odwołaniu, czyli akceptuje łamanie prawa przez skarbnika, który powinien czuwać nad finansami miasta w zgodzie z przepisami, a nie je naruszać. Szanowni radni, nie zostaliście wybrani do dekoracji, tylko do pracy na rzecz miasta. Za wyjątkiem kilku osób, pozostali nie mają nic do powiedzenia nawet za pieniądze. Wasze działania powinny być transparentne, uczciwe, odpowiedzialne, bezstronne. Jesteście zobowiązani do przestrzegania prawa i ponosicie odpowiedzialność za naruszenia przepisów.
Po pierwsze - wyrzuca się człowieka, który nie wie za co, oficjalnie nie przedstawiono zarzutów. Przyczyna "naruszenie zasad" to nie jest naruszenie prawa i nie są to zarzuty karne. Nawet na boisku obowiązują jakieś zasady. Jeżeli były konkretne zarzuty to trzeba było je podać. Od wydawania wyroków w sprawach karnych nie jest Rada Nadzorcza tylko sąd. Dopóki sąd nie udowodni winy to każdy jest niewinny.
Po drugie - kontrola finansowa w Urzędzie Miejskim wykazała szereg istotnych naruszeń przepisów ustawy o finansach publicznych przez skarbnika, a nie został odwołany. Z przedstawionych zarzutów zrobił sobie linię obrony, czyli potwierdził stawiane zarzuty. Oczywiście Rada Miasta była kolejny raz przeciw odwołaniu, czyli akceptuje łamanie prawa przez skarbnika, który powinien czuwać nad finansami miasta w zgodzie z przepisami, a nie je naruszać. Szanowni radni, nie zostaliście wybrani do dekoracji, tylko do pracy na rzecz miasta. Za wyjątkiem kilku osób, pozostali nie mają nic do powiedzenia nawet za pieniądze. Wasze działania powinny być transparentne, uczciwe, odpowiedzialne, bezstronne. Jesteście zobowiązani do przestrzegania prawa i ponosicie odpowiedzialność za naruszenia przepisów.
Wtedy takie działanie było ok? Zrobić medialną burzę każdy może, ocenianie na podstawie kilku zdań, które pojawia się w necie.
Arogancja i brak elementarnego szacunku wobec pracowników są niestety widoczne na każdym kroku – w sposobie komunikacji, w lekceważeniu ludzi, w ignorowaniu ich pracy i zaangażowania. Tak nie buduje się zespołu ani zaufania.
Historia pokazuje, że taki styl wcześniej czy później się mści bo ludzie pamiętają, jak byli traktowani. Karma w samorządzie też działa: brak szacunku zawsze wraca, tylko czasem z opóźnieniem.
Alicja twoja opinia w mieście jest tragiczna a ludzie nie mogą znieść widoku, czolowych osób w mieście które powinny być szanowane.
Wągrowiec coraz bardziej oddala się od zasad kultury administracyjnej i szacunku, które powinny być fundamentem samorządu.
Współczuje zycia w tym mieście.
Nic dziwnego ta ucieczka na miesiąc do Hiszpanii
Są siebie warci!
Zawiadomienia owszem zostały złożone ale też bardzo ważną sprawą która niestety ale nie jest publikowana na tym portalu do dnia dzisiejszego jest zawiadomienie na Pana przewodniczącego Zadroge to jest dopiero hit !!!
Ale ja jestem cały czas pełna nadziei na rzetelność Pana redaktora i napisanie szerokiego artykułu na ten temat.
Pamietajcie, wladza sie zmieni a wy wylecicie podobnie jak cwaniak Garnetz.
Wtedy zobaczycie jak to jest!
No ludzie co to się dzieje.
I jakimi kryteriami wybieracie burmistrza , radę miejską.