Miejski Dom Kultury w Wągrowcu zaprosił dzieci w wieku od 7 do 12 lat na dwie wakacyjne wycieczki. W programie znalazły się wyjazdy do Łekna i Gołańczy. Problem w tym, że nie program wzbudza największe emocje, lecz cena.

Za udział w jednej wycieczce rodzic musi zapłacić 120 zł. Jeśli dziecko weźmie udział w obu wyjazdach, koszt wyniesie 240 zł.
Pierwszy wyjazd, zaplanowany na 6 sierpnia, obejmuje spacer historyczny po Łeknie i warsztaty malarskie w Gminnym Ośrodku Kultury. Drugi, 27 sierpnia, to zwiedzanie zamku w Gołańczy oraz warsztaty kreatywne.
| Trudno zrozumieć rachunek ekonomiczny
Łekno i Gołańcz to miejscowości położone zaledwie kilkanaście kilometrów od Wągrowca. Nie jest to wyjazd w góry, nad morze ani do dużego parku rozrywki. Tymczasem koszt uczestnictwa został ustalony na poziomie, który może skutecznie zniechęcić wielu rodziców.
Dla porównania prywatni organizatorzy oferują całodniowe wyjazdy autokarowe nad Bałtyk w niższych cenach. Wycieczka do Sopotu kosztuje około 90 zł, do Ustki również 90 zł, a do Władysławowa 110 zł. W tych przypadkach uczestnicy pokonują setki kilometrów, a nie kilkanaście.
| Skąd wzięło się 120 zł za wyjazd do sąsiedniej gminy?
Jeszcze bardziej zastanawia fakt, że organizatorem jest miejska instytucja kultury utrzymywana z publicznych pieniędzy. Rolą takich jednostek jest przede wszystkim tworzenie dostępnej oferty dla mieszkańców, szczególnie dla dzieci i młodzieży podczas wakacji. Tymczasem zaproponowana cena sprawia wrażenie, jakby priorytetem było maksymalne skalkulowanie kosztów, a może nawet osiągnięcie dodatkowego przychodu.
Oczywiście MDK ma pełne prawo pobierać opłaty za organizowane wydarzenia. Nikt tego nie kwestionuje. Pytanie brzmi jednak, czy kwota 120 zł za wyjazd do Łekna lub Gołańczy rzeczywiście odpowiada wartości oferowanych atrakcji?
Każdy rodzic sam zdecyduje, czy chce wydać 240 zł na dwa jednodniowe wyjazdy. My pozostawiamy tę ocenę czytelnikom. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wakacyjna oferta Miejskiego Domu Kultury bardziej przypomina propozycję ekskluzywnego biura podróży niż miejskiej instytucji, która powinna zachęcać dzieci do udziału w zajęciach, a nie odstraszać wysokością opłat.


