Spotkanie noworoczne w Skokach ma już dwadzieścia lat i wciąż działa według tego samego, sprawdzonego scenariusza: najpierw słowo i życzenia, potem muzyka, a na końcu rozmowy, uściski dłoni i zwykła ludzka integracja.

W Skokach to jedyne takie wydarzenie w roku, gdzie klasyka i operetka są podane lekko, z odrobiną humoru, ale bez udawania, że kultura musi być „na dystans”. Organizatorzy od lat podkreślają, że koncert ma być nie tylko występem, ale też pretekstem do spotkania w świąteczno-noworocznym czasie. Frekwencja pokazuje, że ta formuła nadal się broni: przychodzą nie tylko seniorzy, ale też osoby w średnim wieku i młodsi.
W oficjalnej części burmistrz Miasta i Gminy Skoki Wojciech Cibail wrócił do najważniejszych spraw z 2025 roku. Przypomniał o rozpoczętych inwestycjach, w tym o budowie żłobka samorządowego oraz budowie obwodnicy, czyli ulicy Polnej. Wspomniał też o przygotowywanych dokumentacjach i o planowanej ścieżce pieszo-rowerowej łączącej Sławę Wielkopolską ze Skokami. Wśród działań społecznych wymienił utworzenie Młodzieżowej Rady Gminy i Rady Seniorów.
Burmistrz odwołał się również do wyników rankingu Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, w którym gmina Skoki wróciła na pozycję lidera w powiecie wągrowieckim i jednocześnie awansować w zestawieniu wojewódzkim o kilkadziesiąt miejsc. W jego ocenie miniony rok był trudny, ale przyniósł też wymierne efekty, co mają potwierdzać liczby.
Symboliczny toast wzniósł Przewodniczący Rady Miejskiej Hubert Czarnecki. Krótko podsumował pracę Rady, wskazując, że w ubiegłym roku przyjęto ponad osiemdziesiąt uchwał, a tylko trzy nie zostały podjęte jednogłośnie. Podkreślił, że taki wynik ma świadczyć o wspólnym kierunku obranym przez radnych i burmistrza, a życzenia na 2026 rok sprowadził do jednego słowa, które na takich spotkaniach wraca najczęściej: zdrowie.
Po przemówieniach i życzeniach sala dostała to, na co czekała. Koncert poprowadził Bartosz Kuczyk, tenor i konferansjer, który konsekwentnie trzymał rytm wieczoru: trochę operetki, trochę światowych przebojów i sporo ciekawostek. Na scenie pojawiły się nowe twarze dla skockiej publiczności, w tym Aleksandra Janiszewska oraz Paulina Kostrzewska grająca na harfie elektrycznej. Kostrzewska, związana z Teatrem Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, mówiła, że Skoki są jej bliskie także prywatnie, bo dzieciństwo spędziła nad Jeziorem Włókna.
W drugiej części koncert wyraźnie skręcił w stronę rozrywki. Scenę przejął Aleksander Martinez, który – jak sam podkreśla – potrafi dopasować repertuar do charakteru imprezy: od opery po repertuar bardziej taneczny. Publiczność zna go m.in. z programu „Mam Talent”, gdzie dotarł do ścisłej czołówki. W Skokach postawił na kontakt z widownią i energię, która szybko przeniosła się z estrady na salę.
Dwudziestoletnia tradycja w Skokach po raz kolejny zadziałała bez fajerwerków i bez zadęcia. Były krótkie podsumowania, był toast, a przede wszystkim był wspólny wieczór, który w małej społeczności ma prostą wartość: daje ludziom powód, żeby pobyć razem.
🎥 Materiał wideo👇


