Wójt Gminy Wągrowiec poinformowała o spotkaniu dotyczącym procedowanego postępowania w sprawie wydania decyzji środowiskowej dla planowanej inwestycji w miejscowości Nowe.

Spotkanie odbędzie się 16 czerwca 2026 roku o godzinie 17:00 w hali sportowej przy Szkole Podstawowej w Pawłowie Żońskim.
Tematem rozmów będzie planowana budowa instalacji konwersji biomasy i paliw na energię, określanej również jako współspalarnia, a także instalacji mechanicznego przetwarzania odpadów do produkcji paliw alternatywnych. Inwestycja ma dotyczyć działki nr 14/1, obręb Nowe.
Współspalarnia odpadów to zakład albo jego część, którego podstawowym celem jest wytwarzanie energii lub produktów. W takim procesie, razem z paliwami, termicznie przekształcane są również odpady. Może się to odbywać w celu odzyskania zawartej w nich energii albo ich unieszkodliwienia.
Tego typu instalacja obejmuje nie tylko sam proces termicznego przekształcania odpadów. W jej skład wchodzą także urządzenia odpowiedzialne za oczyszczanie gazów odlotowych i ich wprowadzanie do atmosfery, systemy kontroli, sterowania oraz monitorowania procesu. Obejmuje również instalacje służące do przyjmowania, wstępnego przetwarzania i magazynowania odpadów, a także do magazynowania i przetwarzania substancji powstałych po spalaniu oraz oczyszczaniu gazów.
To sprawa, która może budzić zainteresowanie mieszkańców, zwłaszcza ze względu na charakter planowanego przedsięwzięcia i jego potencjalny wpływ na otoczenie. Spotkanie ma być okazją do zapoznania się z informacjami dotyczącymi postępowania oraz do udziału w rozmowie na temat inwestycji.
Wójt Małgorzata Chmielarz zaprasza wszystkich zainteresowanych mieszkańców do udziału w spotkaniu.



A im niższa temperatura spalania tym więcej toksyn. Zafundują niską temperaturę spalania, bo to są koszty, to żyć się nie da.
Poszukajcie nagrań ze spotkania w sprawie spalarni w Rgielsku. Tam są merytoryczne wypowiedzi.
A przy okazji wspomnienie wystąpienia nie do podrobienia nieżyjacego Aleksandra Olejniczaka.
Z dostępnych informacji wynika, że instalacja miałaby pracować na bardzo dużą skalę, a to oznacza ogromne zapotrzebowanie na tzw. towar wsadowy, czyli odpady przeznaczone do termicznego przekształcenia. Sam lokalny system gospodarki odpadami nie byłby w stanie zapewnić odpowiedniej ilości materiału. Według mojej wiedzy MSOK mógłby pokryć jedynie około 12 procent zapotrzebowania. Pozostała część musiałaby być dowożona z zewnątrz — z innych regionów kraju, a być może również spoza Polski.
To rodzi kolejne, bardzo konkretne problemy. Pierwszym z nich jest transport. Stały dowóz tak dużej ilości odpadów oznaczałby znaczący wzrost ruchu ciężarowego. Samochody kierowane do niewielkiej miejscowości pod Wągrowcem mogłyby doprowadzić do przeciążenia lokalnego układu drogowego, powstawania korków oraz przyspieszonej degradacji dróg, które nie są projektowane z myślą o tak intensywnym ruchu pojazdów ciężkich.
Drugą istotną kwestią jest dostęp do wody. Tego typu instalacje wymagają znacznych ilości wody technologicznej. Tymczasem sieć wodociągowa w gminie Wągrowiec już dziś, szczególnie w okresach letnich, bywa przeciążona. Mieszkańcy obserwują spadki ciśnienia, a miejscami także problemy z dostępnością wody. Trudno więc zakładać, że obecna infrastruktura bez poważnych inwestycji byłaby w stanie obsłużyć tak duży zakład przemysłowy.
Dlatego moje stanowisko jest następujące: spalarnia jako technologia — być może tak, ale nie w tej skali i nie w tej lokalizacji. Przy takiej inwestycji nie wystarczy mówić wyłącznie o potencjalnych korzyściach. Trzeba uczciwie odpowiedzieć na pytania o źródło odpadów, transport, wpływ na drogi lokalne, zapotrzebowanie na wodę oraz realne możliwości infrastrukturalne gminy.
W mojej ocenie warto rozważać inne rozwiązania, bardziej dostosowane do lokalnych warunków i rzeczywistych potrzeb gminy. Jednym z takich kierunków mogłaby być biogazownia, ale to już temat wymagający osobnej, merytorycznej dyskusji.
Ktoś chce zarobić na produkcji prądu ze spalania odpadów.
Dla nas, ludzi, powstanie śmierdząca kałuża i kupa popiołu.
A dodatkowo, żeby to się opłaciło inwestorowi, to TIR-y do końca rozjadą nasze lokalne drogi które już są w kiepskim stanie.
Takie inwestycje się robi na terenach przemysłowych lub poprzemysłowych a nie w pobliżu najczystszego jeziora w okolicy.
Pani Małgorzato Chmielarz, niech pani się przeprowadzi w okolice tej inwestycji, życzę przyjemności z wąchania tego smrodu.
Dziś dużo miast nie posiada spalarni a ma tańsze śmieci jak my .Glupcze myślisz ze firma postawi spalarnie żeby mieszkańcy mieli taniej Tak jak masz tanio w miejskich wodociagach
Tylko debilu w to uwierzyć Tak samo jak możesz w domuoszczedzacvprad to na końcu zapłacisz więcej opłat stałych. Dziś może jest dotowany lepiej jak wegiel .