Do Urzędu Miejskiego w Wągrowca dotarły urządzenia, które w praktyce potrafią zadecydować o życiu lub śmierci. Czujki rozdane zostaną najbardziej potrzebującym, weryfikację przeprowadzi MOPS.

18 lutego w Urzędzie Miejskim odbyło się spotkanie z przedstawicielami Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wągrowcu. Strażacy oficjalnie przekazali partię czujników tlenku węgla oraz czujników dymu, które trafiły do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wągrowcu.
To właśnie MOPS ma rozdzielić sprzęt tam, gdzie ryzyko jest największe. Pracownicy socjalni – znając realną sytuację rodzin – wskażą lokale, w których zagrożenie zaczadzeniem albo pożarem jest szczególnie wysokie. Chodzi przede wszystkim o mieszkania z przestarzałymi źródłami ciepła, w których awaria pieca lub problemy z wentylacją mogą szybko doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji.
Burmistrz Wągrowca Alicja Trytt podkreśla, że akcja ma wymiar bardzo praktyczny, bo dotyczy mieszkań, w których zagrożenie jest realne, a nie teoretyczne.
– Dzięki wsparciu strażaków możemy realnie wzmocnić ochronę domostw, w których ryzyko zaczadzenia jest najwyższe. To niewielkie urządzenie może stać się różnicą między tragedią a uratowanym życiem, dlatego dziękuję PSP za ten dar i stałą troskę o naszych obywateli – zaznacza.
Tlenek węgla, nazywany „cichym zabójcą”, jest groźny właśnie dlatego, że człowiek nie ma jak go wyczuć. Nie ma zapachu, koloru ani smaku. W przypadku niedrożnych przewodów kominowych czy usterki urządzeń grzewczych czad może w krótkim czasie wypełnić pomieszczenie. W organizmie blokuje transport tlenu, co może skończyć się utratą przytomności, a w skrajnych przypadkach śmiercią. Czujnik to często jedyna szansa, by dostać ostrzeżenie na czas.

