Burmistrzyni Wągrowca Alicja Trytt powołała zespół, który będzie pracował nad aktualizacją miejskiego Planu Adaptacji do zmian klimatu. Na jego czele stanął zastępca burmistrza Krzysztof Poszwa. Gotowy projekt dokumentu ma zostać przyjęty do końca września 2027 roku.

W skład zespołu poza przewodniczącym Krzysztofem Poszwę weszli także przedstawiciele kilku wydziałów Urzędu Miejskiego. Są to Marek Wierzbiński, kierownik Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami, Magdalena Walkowiak, kierownik Wydziału Inwestycji i Mienia Komunalnego, Damian Jaskólski, kierownik Wydziału Środków Zewnętrznych i Zamówień Publicznych, oraz Paulina Radecka-Kamińska, kierownik Wydziału Planowania Przestrzennego.
Do zespołu powołano również Martę Gurgurewicz, specjalistkę z Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami, a także doradcę klimatycznego Piotra Sujaka.
Głównym zadaniem tego grona będzie wypracowanie rozwiązań, które mają pomóc Wągrowcowi przygotować się na skutki zmian klimatu. Chodzi między innymi o działania związane z coraz częstszymi falami upałów, suszą, intensywnymi opadami oraz ryzykiem lokalnych podtopień. W zarządzeniu podkreślono, że proponowane rozwiązania powinny być realne, skuteczne i korzystne dla miasta.
Zespół będzie gromadził dokumenty, analizy i dane potrzebne wykonawcy przygotowującemu aktualizację planu. Urzędnicy mają również konsultować poszczególne etapy prac, opiniować przedstawiane propozycje oraz sprawdzić, które z dotychczas zapisanych działań nadal odpowiadają potrzebom Wągrowca.
Ostatnim etapem będzie ocena i przyjęcie projektu zaktualizowanego planu. Prace mają zakończyć się najpóźniej 30 września 2027 roku. Za wykonanie zarządzenia odpowiada przewodniczący zespołu Krzysztof Poszwa.
Plan Adaptacji ma wskazać najbardziej wrażliwe obszary miasta i określić konkretne działania ograniczające skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych. Dokument może mieć znaczenie także podczas planowania inwestycji, zagospodarowania przestrzeni, rozwoju zieleni oraz ubiegania się o zewnętrzne dofinansowanie projektów środowiskowych.



Plażę...plaża kojarzy mi się z otwartą przestrzenią, piaskiem, kawałkiem miejsca gdzie mogę pobyć bez wscibskiego wzroku obserwatorów z oszklonego " autobusu" jak ktoś określił powstający tam budynek. Pomijam panującą tam temperaturę przez to szklo. Natomiast nie wyobrazam sobie zeby koło mnie po betonowej sciezce co chwila przejezdzaly rowery, wozki, przechodzili spacerowicze, dzieciaki jezdziły na rolkach, hulajnogach czy psiarze z pieskami, zeby nie zapiaszczyły sobie sierści. Do tego smród nagrzanych plastikowych pomostów i innych urządzen do zabawy. Ta plaża jest po prostu zbyt mała i tylko jedna, by zrobić z niej Majami.
Poza tym obrońco ucieśnionych wytłumacz fenomen dlaczego akurat te 4 wycięte topole zasłaniajace widok na jezioro z jednej posesji były niby chore, a reszta jest zdrowa? Na zdjęciach widać słoje drzew i nic nie wskazywało, ze były chore. Poza tym kazdy może dziś w internecie poczytać o tym, że topole to drzewo najbardziej odporne na choroby, silne, długowieczne.
Jeśli chodzi o pomost , to przecież jest, powstał w miejscu gdzie byly topole, nie wiedzieć dlaczego akurat też tam. Wiec nie zaciemniaj autorze postu, ze ktoś kłamie!
Pisze to jako zwykly mieszkaniec, nie żaden pieniacz. Po prostu nie podoba mi sie to wszystko, a ma prawo.
A lato w tym roku to tak gorące było. Ze dwa tygodnie ciepła moze ...
Ale w radio i mediach płonie ...
Najciekawsze byłoby sie dowiedziec ile to bedzie kosztowało plankoniszczowaty elektorat tej pani i czszkowskiego.
Ale takie fanaberie sie nie liczą - plankoniszcza i tak sie beda szczerzyć do obrazkow z tuskiem oi zurkiem walczacym z kazdym słowem krytyki ukrainskiego zalewu Polski ...
Drodzy mieszkańcy, żeby ratować wysychajace jeziora i rzeki bedziemy teraz zrywać beton z miasta i demontować płytkoze oraz wysokie krawężnki przy jezdni żeby woda mogła swobodnie wsiąkać w ziemię, a nie płynąć do zapchanych mułem studzienek. Nie będziemy też używać dmuchaw i sprzątać liści, żeby dzieciaki mialy radochę jesienią i widzialy jak wyglada liść, koszeniu trawy do ziemi mówimy stop, bo szkoda żeby robaczki wyginęły z planety, a inne zwierzątka wystraszyły się ciągłego hałasu i uciekały ze swoich norek, trawkę zostawimy w spokoju na całe lato, niech zatrzymuje wodę w ziemi nie dopuszczając do jej parowania przez odsłanianie powierzchni ziemi, kolorowe kwiatki i zielsko na trawnikach tez niech sobie rosną, niech dzieci widzą jaka natura może być piękna. W tym roku SM w Wagrowcu poszła po rozum do głowy i nie kosiła trawnikow tak często i trawniki wreszcie mają soczystą zieleń, aż miło się robi dla oczu, a dzieciaczki mogą poznawać różne rosliny , widać ich zainteresowanie przyrodą. Super!
Tylko musimy popracować jeszcze nad problemem skażonej ziemi i roślinności przez odchody coraz liczniejszej hordy psów i zobowiazać ich właścicieli, by problem załatwiania przez nie potrzeb fizjologicznych nie wpływał na bezpieczeństwo sanitarne innych ludzi. W tym celu moze warto wprowadzić obowiązek, by potrzeby fizjologiczne ich pupile załatwiały w mieszkaniach swoich właścicieli, jak to rozwiążą, to juz ich problem. Pampersy, kibelek, mata, wszystko jedno, możliwosci jest duzo, tak jak uczy sie dzieci tak trzeba nauczyc i pieska. Nie chce co godzinę ogladać wypietych tylków i koneserów cieplych gówienek. Fuuuujjjj! Dziękuję za uwagę. Miłego dzionka kochani.
Mieszkańcy mniej wody ciepłej potrzeba puścić żeby sie wykapać ale ogole koszty podgrzewania przecież i tak zapłacicie! Czegoś nie rozumiecie?
W sumie można tą chorobę nazwać wstępnie tryttozą.
Tylko pytanie jakie będą skutki po ustąpieniu tej choroby i czy nastąpi to wcześniej z pomocą mieszkańców czy niestety miasto samo musi nabrać odporności.